Bieg Czyste Miasto Gdańsk, czyli…chcę powtórzyć wynik z zeszłego roku!

Każdy bieg, to dla mnie okazja, żeby dać z siebie 100%, wypluć płuca i spalić mięśnie, aby na mecie być z siebie zadowolonym. Ale Bieg Czyste Miasto Gdańsk, to okazja, żeby dać z siebie 120% i powalczyć o dobre, czy nawet bardzo dobre miejsce. Przed rokiem się udało, a radość nie była pojedyncza, nie była podwójna, lecz poczwórna, bo wróciliśmy z Agnieszką do domu z czterema pucharami i wiecie co? Czułem się fantastycznie!

To na pewno jest jedno z moich milszych biegowych wspomnień. Od tego startu wkręciłem się jeszcze bardziej i uwierzyłem, że mogę osiągać naprawdę fajne wyniki. Wszak kilka tygodni później udało mi się w końcu przełamać barierę trzech godzin w maratonie. I zapewne dużą rolę odegrała tutaj psychika, którą niesamowicie podbudowałem stojąc na podium Biegu Czyste Miasto Gdańsk. I nie jest ważne, że to był bieg niszowy, że wystartowało w nim tylko 74 zawodników. Byłem na podium i tylko to się liczyło. Zająłem trzecie miejsce w klasyfikacji OPEN, drugie w kategorii wiekowej. Jeszcze lepsza była Agnieszka, która była druga i pierwsza. A wcale nie była to łatwa trasa i można było się zmęczyć.

Czy w tym roku będzie też tak dobrze? Nie. Bo stojąc na podium w klasyfikacji OPEN wykluczamy się z rywalizacji w kategorii wiekowej i to jest bardzo dobra zmiana. Podoba mi się, że większa ilość zawodników może się poczuć tak jak ja przed rokiem. Zmieniona też została trasa i zamiast biegać w kółko (w zeszłym roku były to cztery okrążenia po około 1,7 km, ale za to jakie!), to wyruszymy na 10 km odcinek. I tu się zaczyna zabawa. Cała trasa jest mi doskonale znana, przebiegłem tamtymi drogami tysiące kilometrów – w lewo, w prawo, z górki, pod górkę, rano, w południe i wieczorem. I choć się zachwycam widokami o szóstej rano (tam jest o tej godzinie fenomenalnie pięknie!), to również o godzinie 13:30 można się tam miło zaskoczyć. Nie będzie na pewno nudno, bo organizatorzy wyznaczyli trasę tak, że każdy znajdzie coś dla siebie. Lubisz podbiegi? Będziesz miał ich kilka, a dwa na samym końcu biegu. Zbiegi za to czekają na początku, kiedy jeszcze będziesz miał dużo sił, więc się oszczędzaj. Środkowa część trasy, to odcinek do bólu płaski, ale za to zróżnicowany pod kątem nawierzchni – część po utwardzonej gruntowej ścieżce, a część po kostce brukowej. I będzie też fragment dla lubiących ścieżki crossowe. Jedynymi mankamentami jest to, że miejscami będzie naprawdę wąsko (szczególnie na początku) i na dodatek część (tak naprawdę to pewnie około 50 metrów) jest w bardzo kiepskiej formie (może jeszcze tam skoczę zrobić jakieś zdjęcie, żebyście wiedzieli o czym mówię) i wystarczy chwila nieuwagi, aby podkręcić staw skokowy. Mimo wszystko trasa będzie malownicza i wiedzą to Ci, którzy chociaż raz mieli okazję startować w Parkrunie Gdańsk-Południe.bieg_czyste_map1

A ja liczę na to, że chociaż trochę mi się uda zbliżyć do zeszłorocznego wyniku. Po 54. Biegu Westerplatte czuję spory niedosyt, ale mam wrażenie, że odzyskuje świeżość i stać mnie na dobry wynik. Wygrać, to nie wygram, ale na pewno na miejsce w top5 jest szansa. Przejrzałem listę startową i dwa nazwiska są poza moim zasięgiem (może jeszcze ktoś, ale nie wszystkich biegaczy z Trójmiasta i okolic znam), więc powalczę o miejsce trzecie. A jak mi się nie uda nic ugrać, to… może chociaż się uda mojej żonie albo tacie. A co! Wystawiamy mocną ekipę i walczymy. Oby tylko dopisała pogoda i tym, którzy mają zamiar dobrze się bawić na festynie, i biegaczom, którzy mają zamiar przełamywać swoje kolejne bariery.

A dla mnie jest to bieg szczególny z jeszcze jednego powodu. Tutaj trenuję, znam każdy zakamarek i start i metę mógłbym obserwować z balkonu. I bardzo lubię takie małe biegi – nie ma tutaj wielkich nagród, wielkich nazwisk, są za to fanatycy biegania, dla których pokonywanie kilometrów, to nie koniecznie powód, żeby komuś coś udowodnić, lecz styl życia i sposób na spędzanie wolnego czasu. Doceniam to bardzo i cieszę się, że odbywa się to tuż koło mnie, tak naprawdę na moim podwórku. Powodzenia!

4 Comments

  1. Arsen Kanonier napisał(a):

    To nie była trasa na życiówki, biegło się ciężko, dwa pierwsze kilometry pod gorę i po „kniejach” do tego temperatura i wiatr i podbieg na koniec (prawie koniec). Ale jak dla mnie trasa fajna, wymagająca i w naszej okolicy.

    Pozdro

    Ps. Osmy na mecie 😉

    • Adam napisał(a):

      Cześć, Marcin! Trasa była okrutna, ale przyjemna ;- ) Lubię się tak zmęczyć. Gratuluję Tobie wyniku, chyba jesteś zadowolony? : )

      Pozdrawiam,
      Adam.

      PS. Szósty na mecie ; )

      • Arsen Kanonier napisał(a):

        Z miejsca w open i w kategorii M40 jestem mega zadowolony. Patrząc kto był przede mną, oceniłem swoje możliwości i „ulokowałem się” na ósmej pozycji i udało się. Na ostatnim podbiegu Kolega, który biegł za mną mocno mi pomógł i zdopingował do walki (już 3-4metry podchodziłem). Zostałem pobudzony i pobiegłem do mety utrzymując wcześniej wywalczone miejsce. Happy!

        • Adam napisał(a):

          Ja się nie zatrzymałem, ale też o tym myślałem. No i w sumie udało mi się wczoraj w końcu skończyć relację, więc możesz poczytać o mojej potyczce z samym sobą – http://www.2h59min.pl/ii-rodzinny-bieg-czyste-miasto-gdansk-relacja/ ;- )

          Ale jak na rodzinny bieg, to trasa okrutna. Myślę, że parę osób się nabrało na „osiedlowy” bieg i potem tego mogło żałować. Ale organizatorzy się postarali – w porównaniu do zeszłego roku była dużo ciekawsza trasa, medale dla każdego i naprawdę bardzo biegowa atmosfera!

          Do zobaczenia na biegowych trasach. Teraz już będę wiedział, gdzie biegasz ;- )
          Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.