Ostatni tydzień bez najlepszej ligi świata

Czyli po prostu zapraszam na podsumowanie zeszłego tygodnia. Udało się wykręcić minimum przyzwoitości, za które uważam siedemdziesiąt kilometrów, z czego prawie dwadzieścia cztery wpadły w niedzielę, kiedy spotkaliśmy się z Damianem i Andrzejem na przystanku PKM Jasień i ruszyliśmy w Trójmiejski Park Krajobrazowy. I było normalnie. Albo chociaż wydawało się, że jest normalnie. W końcu.

Zacznę od wieści umiarkowanie dobrych, czyli od fragmentu komunikatu z biegu Ultra Mazury:

Długo analizowaliśmy różne scenariusze, alternatywne propozycje, poniesione koszty itd.
I nic z czym się zetknęliśmy w 100% nie wpisywało się w nasze standardy.

Wiemy, że przyjeżdżając do nas spodziewacie się tego co najlepsze, wiemy że nasi partnerzy spodziewają się, że dostarczymy to co najlepsze.
Dlatego też najbardziej przemówiła do nas maksyma Szefa Kuchni Hotelu Anders Pana Dariusza Strucińskiego, który zwykł mawiać „albo dobrze, albo wcale”.

W związku z powyższym nie pozostaje nam nic innego jak zapewnić Was, że jeżeli zostaniemy zmuszeni do odwołania imprezy to oddamy Wam 100% wpłat.

Nie będziemy kombinować, nie będziemy szukać alternatyw, nie zabierzemy wam części w ramach „poniesionych kosztów”.
Jesteśmy w branży usługowej i jeśli nie dostarczymy usługi to najuczciwszym co możemy wobec Was zrobić, to po prostu oddać Wasze środki.

Póki co jednak czekamy na rozwój wydarzeń i pracujemy bez zmian i z nadzieją, że dane nam się będzie zobaczyć ponownie w Starych Jabłonkach.
Także nie poprzestawajcie w treningach, przygotowujcie się najlepsze, a my się przygotujemy na najgorsze :).

Dziękuję koledze Marcinowi za info o tym biegu i przypomnienie, że jeszcze go nie odwołali, a jako, że zwracają 100% wpłat w razie odwołania imprezy, to może warto podjąć decyzję i się zapisać…? A gdyby ktoś potrzebował kamizelki na ultra, to właśnie kolega Marcin taką ma na sprzedaż i mówi, że odda w dobrej cenie : )

Mogę przejść do dania głównego, czyli opisać, co tam w trawie piszczy!

  • Wtorek i 14 kilometrów z żoną. Dobry dystans, dobre tempo (5:15 min/km),
  • W środę wielki, nieoficjalny i mocno testowy powrót kenijskiego fartleku. Na starcie panowie: Bagiński, Grabowski, Kaszkur i Baranowski. W planach trzydzieści minut mocnego łupania, czyli piętnaście minutowych powtórzeń na takiej samej przerwie. No i bolało. Od dziewiątego powtórzenia myślałem tylko o tym, żeby to się skończyło. Ale po ostatnim pomyślałem, że jeszcze pięć bym dał radę. Nie ma jak to trening w grupie, nawet w takiej małej. Z rozgrzewką i schłodzeniem zrobiłem 16 kilometrów ze średnią 4:33 min/km,

    • Następnego dnia czułem się… wypompowany, ale chciałem się rozruszać, więc wziąłem Bajkę, ubrałem jej szelki i zrobiliśmy siedem kilometrów w baaaardzo spokojnym tempie,
    • W piątek sobie pozwoliłem na lekkie depnięcie i wpadła dyszka poniżej czterdziestu minut. Mocne, równe tempo i tętno poniżej 160 uderzeń serca na minutę – o to chodzi!
    • A w niedzielę było normalnie. Prawie. Ponad dwadzieścia kilometrów po TPK. W górę i w dół, a na dodatek po błocie. Garmin mówi, że ponad 350 metrów przewyższeń. Ważniejsze od tempa i dystansu było jednak towarzystwo, które sprawiło, że nim się obejrzałem, to już mieliśmy za sobą dyszkę, a po chwili drugą i już biegliśmy w kierunku parkingu… Znowu pobiegliśmy świetną trasą, więc gdyby ktoś chciał powtórzyć, to proszę bardzo. Warto! Ale trzeba się przygotować na dużą ilość podbiegów : )

Zdrówka!

PS. Wraca Ekstraklasa! Jak widzicie na zdjęciu tytułowym pojedyncze jednostki już wypatrują pierwszych spotkań ;- )

PS2. Kupiłem na aukcji w Sklepie Biegacza Altra Paradigm 4.0, ale są za duże. Rozmiar 44, ale moim zdaniem to jest 45, albo nawet i pół. Gdyby ktoś chciał przymierzyć, to zapraszam. Oddam w tej samej cenie, w której kupiłem (215,00 PLN), jak nie będzie chętnych, to pewnie zwrócę, bo najpewniej jest taka opcja i do zamówienia został dołączony formularz zwrotu. W tej cenie ich nie dostaniecie w sieci, więc może warto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.