Podsumowanie Q4, czyli kończę rok 2017 z przytupem!

Było szybko, było wolno i było leniwie. Były podia, były zwycięstwa i jedna życiówka. Ostatnie trzy miesiące 2017 roku na pewno były dla mnie dobrym czasem w moim biegowym życiu. Będę miał co wspominać, bo było to dla mnie pożegnanie z kategorią M20. Nowy rok, nowa kategoria, nowe wyzwania.

TRENING

Jak co roku, na ostatni kwartał przypada u mnie roztrenowanie. Przez dwa tygodnie listopada leniłem się – nie biegałem, nie robiłem nic innego, żadnego treningu, żadnej diety, udało mi się nadrobić trochę lektur. Jak zawsze z przyjemnością sięgnąłem po kolejną nowość Sebastiana Fitzka (Lot 7A – polecam, chociaż to nie jest najlepsza książka tego autora), z sentymentu przeczytałem najnowszą część Millennium (ale David Lagerctranz zdecydowanie lepiej wypada jako autor biografii Zlatana Ibrahimovicia) oraz w końcu przeczytałem „Wiecznego Ayrtona Sennę” Richarda Williamsa (na tle sportowych książek na pewno się wyróżnia, ale mam wrażenie, że można było „wyciągnąć” z tego więcej).

Wracając do biegania – październik był czasem przygotowań do listopadowej dyszki w Gdyni. Po roztrenowaniu natomiast zacząłem zwiększać kilometraż z myślą o 2018 roku. W grudniu udało mi się pokonać trzy dwudziestki, czułem wolność, swobodę i całą masę przyjemności.

Na treningach towarzyszył mi Polar M430, którego recenzję możecie przeczytać w tym miejscu. I w końcu bateria w nadajniku na klatkę piersiową H7 wyzionęła ducha, dlatego kilka treningów pokonałem bez pasa. Może to i lepiej, bo po roztrenowaniu tętno potrafi być naprawdę frustrujące!

ZAWODY

Było wybornie, chociaż akurat „wybrałem” sobie nie najłatwiejsze biegi. Po raz pierwszy wystartowałem w Starogardzie Gdańskim i choć biegliśmy w mieście, to było albo pod górkę, albo pod wiatr – więc średnie tempo 3:43 min/km mnie ucieszyło i dało 22. miejsce (i 4. w kategorii wiekowej).

Zdjęcie z trasy Biegu Kociewskiego. Foto: AK-ska Photo.

Zdjęcie z trasy Biegu Kociewskiego. Foto: AK-ska Photo.

Potem przyszły dwa zwycięstwa… wśród dwudziestolatków!

Okazałem się najlepszy w Biegu Oliwskim i na półmaratonie Nadwiślańskim Szlakiem Doliny Dolnej Wisły. Szczególnie ucieszył mnie ten drugi start, gdzie w końcu pobiegłem taktycznie tak, jak powinienem biegać. Na początku spokojnie, a potem piąłem się w górę, aż dotarłem na metę szósty, co było dla mnie wielką niespodzianką i jeszcze większą radością (tym bardziej, że to był najtrudniejszy bieg w jakim miałem „przyjemność” startować)!

Na deser pozostał mi Bieg Niepodległości w Gdyni. Bardzo liczyłem na nową życiówkę. I się nie przeliczyłem. W końcu udało mi się złamać barierę 37 minut! Piękne zwieńczenie sezonu.

26. Bieg Kociewski – 22. miejsce (4. M20), czas: 35:56

V Bieg Oliwski – 8. miejsce (1. M20), czas: 39:56

6. Półmaraton Nadwiślański Szlakiem Doliny Dolnej Wisły – 6. miejsce (1. M20), czas: 1:28:41

Bieg Niepodległości z PKO Bankiem Polskim 2017 – 64. miejsce (25. M20), czas: 36:52

PLANY

Zwiększyć kilometraż, zadbać o dietę (jeść mniej słodyczy), rolować się, cieszyć się bieganiem. Takie mam plany na najbliższe miesiące.

Oczywiście planuję również jakieś starty, ale nie jestem zapisany na żaden bieg w 2018 roku.

Foto główne: Sylwester Kryger.


Moje poprzednie podsumowania:

2016.

Co za mną, co przede mną. Podsumowanie pierwszego kwartału 2016

Q2 na piątkę z plusem! Podsumowanie drugiego kwartału 2016

Podsumowanie trzeciego kwartału 2016, czyli mniej, krócej i szybciej

Podsumowanie Q4 2016 i kilka słów o planach na 2017

2017.

Podsumowanie pierwszego kwartału 2017

Q2 2017 – podsumowanie

Nie ma atestu, nie ma życiówek, czyli podsumowanie Q3 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.