Polar V800 [recenzja]

Wydaje się, że trzy miesiące to masa czasu. Na pewno tak jest, jeśli chodzi o bieganie – można naprawdę dużo poprawić i zbudować formę. Czy tyle wystarczy, aby dobrze poznać zegarek treningowy, jego wszystkie zalety i wady? Zapraszam do recenzji zegarka Polar V800 z perspektywy biegacza.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie jest to tekst sponsorowany. Jest to po prostu szczera opinia o produkcie, który do mnie trafił. Nikt nie ingerował w jego treść i wszystkie opinie, opisy i zdjęcia są mojego autorstwa (nie licząc fragmentów z informacjami, które można uzyskać na stronie producenta).

To trzeci zegarek, który mam przyjemność użytkować. Recenzję TomTom Runner 2 Cardio znajdziecie tutaj, a Polar M200 tutaj. Dla ułatwienia zachowałem dotychczasową chronologię opisywanych elementów, chociaż V800 aż prosi się, żeby zacząć od jego designu.

GPS

Ideał. Po prostu. Przestałem nawet wystawiać zegarek na balkon przed treningiem, żeby spokojnie złapał sygnał. Czasami udaje mu się to, gdy jestem na klatce schodowej. Na dworze sygnał łapie w kilka-kilkanaście sekund, specjalnie w ostatnim tygodniu mierzyłem czas reakcji zegarka – średnio wyniósł on 11 sekund.

W terenie radzi sobie równie wyśmienicie. Nie gubi sygnału, dokładnie wyznacza trasę i nie ma znaczenia, czy biegam w lesie, jeżdżę po mieście na rowerze, czy chodzę po górach. Również jest konsekwentny. 7 kilometrów, to zawsze 7 kilometrów, a nie jednego dnia 100 metrów więcej lub mniej.

Na poniższych screenach próbka jego umiejętności. Zdecydowałem się zaprezentować wam drogę, którą pokonuję z domu do pracy, ponieważ zawsze jeżdżę tą samą trasą, więc jest to świetny materiał, aby zweryfikować działanie i dokładność modułu GPS.

Nie miałem przyjemności korzystać z zegarka na pełnowymiarowej bieżni. Ale udało mi się „wyskoczyć” na sesję treningową na 150-metrowy obiekt. I wyszło nad wyraz obiecująco. Po druzgocących opiniach na ten temat spodziewałem się najgorszego. Ale odcinki 300-metrowe zostały wyliczone na: 300, 300, 320 i 310 metrów, a 150-metrowe na: 150, 150, 150 i 140. Biegałem na jednym torze, chociaż na poniższym wycinku z treningu może się wydawać, że byłem władcą całej bieżni.

Zrzut z Polar Flow ilustrujący trening na bieżni.

Zrzut z Polar Flow ilustrujący trening na bieżni.

Z instrukcji obsługi, którą znajdziecie na stronie producenta, możecie dowiedzieć się jaka technologia została wykorzystana, w jaki sposób to działa i jak nosić V800, aby zapewnić optymalne działanie sensora GPS.

Pulsometr V800 wykorzystuje technologię SiRFInstantFix™, która przewiduje pozycję satelitów i znacząco przyspiesza lokalizację sygnałów GPS. Technologia dokładnie przewiduje pozycję satelitów do trzech dni w przód, umożliwiając znalezienie sygnału w ciągu zaledwie 5–10 sekund.

Optymalne działanie sensora GPS można zapewnić, nosząc pulsometr V800 na nadgarstku tak, aby wyświetlacz skierowany był ku górze. Ze względu na umiejscowienie anteny GPS pulsometru V800 odradzamy noszenie go pod nadgarstkiem.

PULSOMETR

Pierwszy raz zdecydowałem się na korzystanie z zegarka, który nie oferuje pomiaru tętna z nadgarstka, bo do tej pory prostota tego rozwiązania do mnie przemawiała.

V800 przyjechał do mnie z nadajnikiem na klatkę piersiową Polar H7. I początek naszej współpracy nie były szczęśliwy. Po dwóch tygodniach przetarł się jeden z elementów paska i musiałem go wymienić. Dlaczego tak się stało? Nie mam pojęcia. Szukałem na ten temat informacji w internecie, nie znalazłem nic, może jestem pierwszym, który wywinął taki numer.

Wracając do paska, od początku zdawałem sobie doskonale sprawę, że pomiar będzie dokładniejszy, ale bałem się, że albo będzie mi przeszkadzał, albo o nim zapomnę. Ani jedno, ani drugie nie miało miejsca. Jest to rozwiązanie wygodne i nie musicie obawiać się obtarć, czy tego, że będzie wam spadał. Posiada regulację długości, więc można go spokojnie dopasować do swoich parametrów. A pamiętać o nim będziecie, bo wchodzi to w krew.

Ten przydługi wstęp do tego zagadnienia zrobiłem tylko dlatego, że nie mogę na ten temat napisać nic odkrywczego. Dokładnie mogę zauważyć, kiedy wraz ze wzrostem tempa przyspieszało tętno, i odwrotnie.

Wykres tętna i tempa podczas treningu interwałowego.

Wykres tętna i tempa podczas treningu interwałowego.

Problemy? Raz, jeden. 12 minut szaleństwa.

„Wariacja” tętna podczas jednego z treningów.

TRENING

Tak, jak w innych zegarkach opcją najprostszą jest złapanie sygnału GPS i ruszenie przed siebie. Ale są inne możliwości. Zakładam, że trafiliście tutaj z prostej przyczyny – chcecie się dowiedzieć właśnie o tym zegarku nieco więcej i nie czytaliście mojej recenzji Polar M200. Dlatego powtórzę to, co pisałem już przy tamtym zegarku: gdy chcemy „się pobawić”, to z pomocą przychodzi nam Polar Flow, w którym jesteśmy w stanie skomponować każdy trening. W dzienniku treningowym wybieramy datę, dodajemy cel treningowy i mamy do wyboru multum możliwości – od określenia czasu i dystansu, przez tempo, kończąc na ilości spalonych kalorii. Nawigacja jest prosta, a zgranie danych na zegarek trwa chwilę. Minusem jest to, że nie możemy edytować treningu bezpośrednio na zegarku, tuż przed wyjściem z domu. Innym sposobem na zaplanowanie treningów na dłuższy czas jest skorzystanie z programu treningowego, który zostanie dopasowany do naszych planów startowych (więcej informacji tutaj).

Realizując trening uzupełniający udało mi się znaleźć coś, czego w M200 nie było, czyli możliwość ustawienia treningu interwałowego z poziomu zegarka (mega plus!) – wystarczy wybrać timer interwałowy, wartość ćwiczenia i odpoczynku (wyrażone w czasie lub dystansie), rodzaj aktywności i gotowe. Z tego rozwiązania można skorzystać również podczas treningu (jeszcze większy plus!), na którym pierwotnie nie planowaliśmy interwałów (przytrzymanie podświetlenia da nam dostęp do szybkiego menu, w którym możemy to ustawić).

W trakcie treningu możemy przeskakiwać po różnych widokach, które sami sobie ustawiamy. Widok podczas pauzy statyczny – godzina, dyscyplina, czas trwania, liczba spalonych kalorii i pokonany dystans.

Po treningu czeka na nas natomiast ogrom materiały do analizy. Już na zegarku możemy podejrzeć najważniejsze dane takie, jak czas treningu, pokonany dystans, średnie tętno, czy to, w jakim czasie pokonywaliśmy kolejne kilometry. A w serwisie Polar Flow możemy rozłożyć na czynniki pierwsze cały bieg lub tylko jego odcinek, nawet jeśli nie łapaliśmy auto-lapa.

Z rozwiązań, z którymi do tej pory się nie spotkałem bardzo podoba mi się obciążenie treningowe, które obliczane jest na podstawie czasu trwania i intensywności treningu. Intensywność treningu jest mierzona na podstawie tętna oraz danych personalnych, takich jak wiek, płeć, masa ciała, VO2max i historia treningów. Jeśli historia treningów jest jeszcze niedostępna, do obliczeń wykorzystywane są informacje o wcześniejszych treningach.

Po 3. Gdańsk Maratonie zegarek podpowiadał ponad tydzień odpoczynku!

APLIKACJA + SERWIS INTERNETOWY

Polar Flow nie jest narzędzie idealnym. Ale w pewnych aspektach bardzo mu do tego blisko. Analiza treningu wypada świetnie. Na widoku głównym obok czasu aktywności mógłby się pojawiać pokonany dystans (albo jedna z tych opcji mogłaby być do wyboru).

Mobilnie wciąż rewelacja. Bez problemu łączę zegarek z telefonem. Bez absolutnie żadnych problemów mogę zsynchronizować dane i trwa to do kilku minut (zależy oczywiście od ilości materiału, który trzeba zgrać z zegarka). Oczywiście po pół roku pracy z tą aplikacją widzę pewne minusy – podczas analizy treningu chciałbym mieć możliwość przełączenia widoku z automatycznych okrążeń na odcinki interwałowe, które zaplanowałem (te łapane z zegarka można analizować). Ale najważniejsze, że to działa bardzo dobrze i bardzo sprawnie. I jeśli nie mam dostępu do komputera, to mogę za pomocą smartfona stworzyć trening interwałowy, zmienić widoki treningowe, zmienić długość auto-lapa, czy włączyć dźwięk.

Wybrane widoki z aplikacji Polar Flow na urządzenia mobilne.

DESIGN I DANE TECHNICZNE

Mam szczęście użytkować zegarek w kolorze czarnym. Wygląda niesamowicie! Serio. I to obojętnie, czy akurat wybieracie się na trening, do pracy, czy na oficjalną imprezę. Będzie pasował do każdego ubioru. Wykonany jest z bardzo solidnych materiałów i to widać na pierwszy rzut oka. Pięć przycisków to jest rozwiązanie idealne. Nie musimy przyciskać tyle, co w M200, żeby ustawić to, co chcemy. Pasek jest bardzo solidny, tak jak i jego zapięcie. Wyświetlacz duży, nawet przy wybranych czterech ekranach treningowych wszystkie dane są widoczne (wciąż zmiana widoku dostępna tylko na komputerze lub smartfonie). Naprawdę nie ma do czego się przyczepić.

Zegarek biegowy dla himalaistów? Czemu nie! Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy jest maksymalna wysokość do 9 000 metrów n.p.m., oznacza to, że możemy z nim ruszyć na Everest! Potraktujmy to jednak jako ciekawostkę. Z najważniejszych rzeczy – czas pracy do 13 godzin pracy z pomiarem tętna i wysoką dokładnością zapisu danych GPS (nieprzerwany trening), do 20 godzin pracy z pomiarem tętna i średnią dokładnością zapisu danych GPS (nieprzerwany trening), oraz do 50 godzin pracy z pomiarem tętna i w trybie oszczędzania energii GPS (nieprzerwany trening), około 30 dni pracy w trybie wyświetlania godziny. Temperatura użytkowania od – 10°C do + 50°C. Oczywiście to tylko część specyfikacji, a po więcej danych zapraszam was na stronę producenta.

CHWILA PRAWDY

Używałem go podczas dwóch imprez biegowych – 3. Gdańsk Maraton i IV Bieg do Źródeł. Pierwsza z tych imprez była oczywiście z atestem. Zegarek wskazał 42,51 km (co ciekawe po imporcie danych na endomondo dystans wyniósł 42,39 km) – nawet biorąc pod uwagę większy dystans, to błąd pomiarowy wyniósł niecały 1%, a biorąc pod uwagę, że nie biegłem po optymalnej linii, to jest to tyle co nic.

Natomiast IV Bieg do Źródeł atestu nie miał, trasa miała mieć 10 kilometrów. Według V800 miała, chociaż dokładnie rzecz biorąc, prawie miała. Na poniższym wykresie możecie podejrzeć dokładny dystans oraz wykres tętna i tempa.

IV Bieg do Źródeł w moim wykonaniu.

PODSUMOWANIE

Recenzując inny model marki Polar, M200, pisałem:  Oczywiście, są mankamenty – takie jak dwa przyciski, prezentacja dwóch widoków na ekranie treningowym, czy problemy z pulsometrem w niskich temperaturach. (…) Mi osobiście zabrakło, oferowanych w modelu M400, opcji obciążenia treningowego i stanu regeneracji (choć to po aktualizacji może się zmienić). I tak, w moje ręce trafia model V800, który zamiast dwóch przycisków, posiada ich aż pięć. Zamiast dwóch możemy ustawić cztery widoki na ekranie treningowym, a nadajnik H7 rozwiązuje problem z pomiarem tętna. Na dodatek są dwie opcje, których mi wcześniej brakowało. Więc czy mogę się do czegoś przyczepić? Chyba nie.

Oczywiście czytałem już kilka recenzji tego zegarka, widziałem z czym użytkownicy mieli problemy i na to zwracałem szczególną uwagę. I co? I chyba otrzymałem jakiś nadmodel, wolny od wszystkich mankamentów. Jedyną rzeczą, która rzuca się w oczy jest dość nietypowy klips do ładowania, ale działa bez zarzutu.

Dodam tylko, że testowałem ten zegarek pod kątem treningu biegowego, dlatego o wielu funkcjach dostępnych dla triathlonistów po prostu nie wspominam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.