Pozytywne nastawienie kluczem do sukcesu!

Do maratonu pozostało sześć dni, czyli czas największej orki za nami. Teraz kluczem do sukcesu jest regeneracja, bo żaden trening już nie poprawi naszej formy. Możemy jedynie przez zbyt ambitne podejście sobie zaszkodzić, dlatego zaciągamy hamulec, odpoczywamy i czekamy z niecierpliwością na niedzielę.

Mógłbym napisać kilka złotych rad w stylu – nie testujcie, to nie na to czas. Ładujcie węglowodany, ale najlepiej od środy, czy czwartku, a do tego czasu żywcie się białkiem i tłuszczami. Ale na ten temat widziałem tylko dzisiaj kilka artykułów, więc wezmę na warsztat Waszą i swoją głowę. To właśnie tutaj rozegracie najważniejszą batalię. Jeśli jesteście odpowiednio wytrenowani i podejdziecie z rozwagą do biegu, czyli zaplanujecie sobie realny cel, to wszystko rozegra się w Waszym umyśle. Dlatego moją radą dla Was na najbliższe dni jest pozytywne nastawienie.

Nie myślcie o tym, że to są aż czterdzieści dwa kilometry. Nie myślcie o tym, że po trzydziestym kilometrze możecie zapoznać się ze ścianą. Nie myślcie o tym, że 3/4 dystansu przebiegniecie, a potem jakoś to będzie. Nie, nie, nie! Proponuję tylko i wyłącznie myśleć o pozytywnych aspektach tego biegu.

Stańcie na linii startu naładowani samymi dobrymi myślami. Dam radę. Przebiegnę cały dystans. Nie poddam się. Zejdę poniżej pięciu / czterech / trzech godzin. Tylko takie podejście może dać Wam sukces w postaci pełnej satysfakcji na mecie. Wizualizujcie* sobie moment, jak wbiegacie na metę i zegar wskazuje czas o jakim marzycie, jak odbieracie medal z uśmiechem na ustach, jak pijecie zimne piwo z blaszką zawieszoną na szyi. Złapcie pozytywne flow przed startem, bo inaczej będziecie już przegrani przed biegiem. Żadnych negatywnych myśli!

Możecie podejść do tematu niczym Muhammad Ali, czyli już od samej pobudki wykrzykiwać I am the greatest! Możecie włączyć ulubioną muzykę, przeczytać fragment inspirującej książki, albo robić cokolwiek, co da Wam poczucie pewności siebie i wprawi Was w pozytywny nastrój. I myślcie o ostatnich miesiącach treningów, że wykonaliście ciężką pracę i dzisiaj, właśnie dzisiaj, czas postawić kropkę nad i.

Co mnie pozytywnie nastraja?

  • Vangelis. To jest kawałek, który obowiązkowo muszę usłyszeć w dniu startu.

  • Mój ulubiony fragment z Gladiatora.

Jeśli zastanawiacie się nad swoimi ostatnimi treningami w tym tygodniu, to przedstawię mój plan na najbliższe dni:

  • wtorek, 10 kilometrów,
  • czwartek, 10 kilometrów,
  • sobota, 30 minut rozbiegania w bardzo spokojnym tempie,
  • niedziela, start : )

Do zobaczenia na starcie, do zobaczenia na mecie. Bawcie się dobrze i uwierzcie w to, że dacie radę!

Foto główne: Agata Masiulaniec, biegowyswiat.pl.

* nie polecam sposobu wizualizacji w stylu Łukasza Jakóbiaka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.