Przed 5. Gdańsk Maratonem: rozmowa z Grzegorzem Elmisiem

Na koniec mojego minicyklu zostawiłem Grzegorza Elmisia, znanego jako Biegacz Portowy. Od lat wspiera, motywuje i zachęca do aktywności fizycznej, a przy tym osiąga fantastycznie wyniki. Jego metamorfoza do dzisiaj jest najlepszym przykładem, że wystarczy chcieć i na ten pierwszy krok zawsze jest właściwy moment. Właśnie to docenili organizatorzy gdańskiego maratonu i to właśnie „Portowy” został ambasadorem zbliżającej się imprezy. Już w niedzielę po raz piąty pobiegnie w imprezie organizowanej przez Gdański Ośrodek Sportu. Z tej właśnie okazji porozmawialiśmy o bieganiu, ale też o jego drugiej pasji – fotografii i pozytywnym podejściu do życia.

Twój profil na Facebooku obserwuje ponad dwa tysiące ludzi. Przyciąga nie tylko Twoja niesamowita metamorfoza, ale też Twoje nietuzinkowe zdjęcia.

Posiadanie w życiu pasji w obecnych czasach to piękna sprawa, można w wolnym czasie robić coś co się lubi, dzielić się tym z ludźmi, a nawet motywować innych do działania i tu mam na myśli bieganie. Mieć dwie pasje, które dodatkowo można w jakiś sposób połączyć to już coś mega fajnego.

Bieganie i fotografia to coś, co mnie napędza i daje dużo satysfakcji, oraz radości. Pewnie że nie da się tego robić idealnie, tzn. biegać i robić dobre zdjęcia, dobrym sprzętem, ale akurat nie o to tu chodzi. Ilość pokonywanych kilometrów w rożnych ciekawych miejscach daje możliwość czasami trafić idealnie w moment i uwiecznić ciekawe miejsce, czy zdarzenie nawet telefonem.

Od dłuższego czasu nie wyobrażam sobie wyjścia na trening w terenie bez telefonu. Powiem Wam też, że obie pasje wzajemnie się uzupełniają i motywują mnie do działania. Nie zawsze uda się ustrzelić coś ciekawego, nie zawsze pogoda na to pozwala, nie zawsze chce się iść na trening, nie zawsze wyjdzie on tak jak się planowało, ale zawsze warto mieć w życiu pasję i je realizować.

Kiedyś było Cię pełno, a teraz wszędzie Cię pełno. Można Cię spotkać nie tylko na tych największych imprezach w Trójmieście, ale również na tych mniejszych. Jadę do Poznania – jesteś, oglądam zdjęcia z Warszawy, czy Berlina – jesteś. Jak Ty to robisz?

W bieganiu podoba mi się najbardziej to, że ludzie zachowują się jakby znali się ze sobą od lat. Widzisz kogoś pierwszy raz, od razu łapiesz temat i rozmawiasz o wszystkim (dobra, o bieganiu w 90%). Może zabrzmi to dziwnie, ale tylko w biegowym świecie rozmowa typu: ,,idę na dwójeczkę’’ nie wywołuje zdziwienia u nikogo, nawet u osoby którą widzisz pierwszy raz 🙂 Poznajesz nowych ludzi, zwiedzasz nowe miejsca i to właśnie lubię w bieganiu. Czasu mam dużo i jeśli tylko finanse na to pozwalają staram się brać udział w różnych imprezach biegowych w kraju i nie tylko.

Stereotypowo mówi się, że osoby „większe” są bardziej pozytywne i uśmiechnięte. Znam Ciebie i właśnie kojarzysz mi się z uśmiechem i pozytywnym nastawieniem do życia. Nawet ciężko mi sobie wyobrazić, że wcześniej mogło być u Ciebie tej radości więcej. Czy zawsze byłeś właśnie taką osobą, czy ten optymizm pojawił się wraz z redukcją kilogramów?

„Gruby Portowy” (127 kg) i „Chudy Portowy” (80 kg) to ten sam człowiek! Są dni gdzie człowiek tryska radością, ale bywają i takie że ciężko nawet o uśmiech. W życiu najważniejsze jest zdrowie, to co udało mi się zrobić jest dla mnie największym sukcesem. Życiówka, czy złamanie trzech godzin w maratonie (cel do pięćdziesiątych urodzin) nie da mi tyle radości, co zrzucenie 50 kilogramów.

Sam wywołałeś temat łamania trzech godzin w maratonie. Ale nim o tym, to chciałbym zapytać jeszcze o tego, jak sam go nazwałeś „Grubego Portowego”. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział Ci: – Szykuj się, Grzesiek, bo za sześć lat będziesz ambasadorem Gdańsk Maratonu. Uwierzyłbyś?

„Gruby Portowy” w tamtych latach to mógłby pewnie zostać ambasadorem, ale cukierni lub fabryki czekolady 🙂 O maratonie w tamtym okresie słyszałem czasami w wiadomościach sportowych.

Wiadomość, że zostałem ambasadorem ambasadorem Gdańsk Maratonu oczywiście bardzo mnie ucieszyła. Zdaję sobie sprawę, że to nie za sportowe wyniki, które osiągam, a za to, że udaję mi się zmotywować innych i pokazać, że warto zawalczyć o swoje zdrowie, a nawet życie. Start ten traktuję jak każdy inny, mam ogromny szacunek do dystansu maratońskiego. Pomimo, że biegam również biegi ultra, to maraton uważam za bieg najtrudniejszy i najbardziej nieprzewidywalny. Na całość składa się wiele czynników takich jak dyspozycja dnia, pogoda, czy nawet trochę szczęścia. Zawsze celem numer jeden jest dla mnie ukończenie biegu, drugi cel jaki sobie stawiam na niedzielę, to poprawić czas zeszłoroczny. Cel numer trzy, czyli dwójka z przodu, biorąc pod uwagę moją obecną wagę, będę musiał odłożyć na następny rok. To, że zostałem ambasadorem nie będzie miało wpływu na wynik, podczas biegu wyłączam się i skupiam się tylko na nim.

Chociaż mieszkasz na Helu to, tak jak już wspomniałem, często można Cię spotkać na trójmiejskich biegach. Chyba czujesz się tutaj jak w domu? I tak też traktują Cię miejscowi biegacze i kibice?

Uwielbiam moje tereny leśne na półwyspie, a szczególnie helskie plaże, po których biegam przez cały rok. To na nich robię większość luźnych kilometrów. Oczywiście jeśli chodzi o starty to Trójmiasto i okolice są mi bardzo bliskie i to tu czuje się najlepiej. Jest to bardzo miłe gdy spotyka się biegaczki i biegaczy, których często znało się tylko dotychczas z FB lub insta. Bardzo dobrze się czuje na takich imprezach i to powoduje, że człowiek po biegu planuje już kolejne spotkanie.

Zdarza mi się narzekać, że z Gdańska mam daleko na południe Polski, gdzie byłbym częstszym gościem, żeby nie ta odległość. Dla Ciebie podróż do Gdańska to prawie dwie godziny drogi. Czy przed maratonem śpisz w Gdańsku, czy zaczynasz podróż z domu? Jak będzie wyglądał Twój poranek przed 5. Gdańsk Maratonem?

Tak naprawdę z Helu wszędzie jest daleko. Mówi się że to koniec świata, albo początek Polski 🙂 Lubię to miejsce i nie zamienię go na żadne inne. Gdańsk Maraton to jeszcze bieg, na który można udać się z rana. Planuje pobudkę na 4:30, ogarnąć się na spokojnie, zjeść o 6:00 bułkę z miodem, popić małą kawką i wyruszyć w drogę, aby być na 7:30 w Gdańsku. Tam spotkania ze znajomymi, a koło 8:30 lekka rozgrzewka i już pełne skupienie przed startem. Kto mnie zna wie, że potrafię się wyłączyć od wszystkiego i skupić się tylko na biegu 🙂

Bułka, kawa, podróż, rozgrzewka i start. Mówisz, że za dużo Ciebie :-), ale wynik na półmaratonie w Gdyni mówi coś zupełnie innego (1:24:31 i nowa życiówka) – jaki jest więc Twój pomysł na Gdańsk Maraton? Biegniesz sam, z kimś znajomym, czy zabierasz się z pacemakerami?

Półmaraton w Gdyni traktowałem jako sprawdzian który wypadł całkiem, całkiem. Biorąc pod uwagę zmienioną trasę (więcej przewyższeń, niż rok temu) oraz trudne warunki pogodowe (silny wiatr) czas 1:24:31 bardzo mnie ucieszył 🙂 Co do niedzielnego startu wszystko rozstrzygnie się rano, dyspozycja dnia, oraz warunki pogodowe (zapowiadają wiatr!) będą miały kluczowe zdanie. Do tej pory tylko raz biegłem z kolegą od startu do mety i wykręciliśmy wtedy fajny czas. Teraz nie mam planu jak to rozegrać, mam kilku znajomych, którzy będą za pewne atakować trzy godziny, więc może uda się dotrzymać im kroku przez jakiś czas. Pacemakerzy, hmmm, nigdy nie startowałem z nimi w biegach do tej pory, ale w Gdyni ostatnie kilometry, to właśnie ich zasługa, że udało mi się zejść poniżej 1:25!

Trzymam kciuki za wynik w Gdańsku, rozsądek na trasie i idealną pogodę! Potem pewnie widzimy się w Poznaniu na Wings For Life, czy w tym roku masz inne plany startowe i zaczynasz przygotowania na przykład do „Piekła Północy”? To nowa impreza na Pomorzu, a za organizację odpowiadają Twoi znajomi.

Dzięki wielkie Mistrzu, przyda się 🙂 Znamy się już trochę czasu, spotkaliśmy się na kilku biegach, a Twoje wyniki oraz sposób w jaki trenujesz (poranne wstawanie przed pracą robi wrażenie) są dla mnie wielką motywacją. Jesteś jedną z wielu osób która potrafi zmotywować nie jednego lenia z kanapy i to w tym wszystkim cieszy najbardziej. Udaje się nam wspólnie motywować innych. Ze względu na rodzinne święto nie będę w tym roku na Wings For Life, a start w biegu ultra „Piekło Północy” to mój kolejny cel. Oczywiście dla dobrej zabawy, spotkania się ze znajomymi i bez walki o czas. Faktycznie ten bieg organizują moi znajomi i już wiem, że to będzie mega impreza i oczywiście wszystkich zachęcam do udziału. Każdy znajdzie dla siebie idealny dystans 🙂

Jak jesteśmy przy idealnym dystansie, to który dla Ciebie właśnie taki jest, bo biegasz od pięciu kilometrów aż po ultra.

To dobre pytanie, idealny dystans to 2-3 km rozgrzewki 🙂 Żartuje oczywiście, wszystko zależy do jakiego biegu się przygotowuje. Dla mnie 10 kilometrów zawsze był biegiem, którego NIE lubiłem, zwłaszcza jak zbliżyłem się do 40 minut, ale nie mogłem tej granicy złamać. Obecnie od prawie dwóch lat nie biegałem pod 10 km, a mój rekord to 38:35 z 2017 roku. Dalej będę się trzymał jednak wersji, że idealne bieganie, to takie które daje nam wolność i radość. Czy to 1 kilometr, czy 100, mamy z tego czerpać radość. Na jesień pewnie powalczę o poprawę tej nielubianej ,,dyszki” 🙂

Jakie masz dobre rady dla debiutantów przed Gdańsk Maratonem. Ja zawsze wychodzę z założenia, że jakby źle nie było, to do zdjęć trzeba się uśmiechać 🙂

Myślę, że ktoś, kto podjął się świadomie tego wyzwania jakim jest maraton, wie na ile go stać. Wiadomo też że maraton zaczyna się po ,,trzydziestce” i te 12 kilometrów decyduje w dużej mierze o wyniku. Każdy już w okolicach 30. kilometra będzie wiedział mniej więcej czy jest siła, czy utrzymać to tempo, czy może lepiej zwolnić by nie stanąć za pięć kilometrów przed metą. Trzeba mieć jakiś cel, ale tak naprawdę najważniejsze jest Wasze zdrowie. Jeśli nie będzie szło po Waszej myśli warto trochę odpuścić, aby zachować siły na wbiegnięcie na metę z uśmiechem na twarzy i w zdrowiu. Życzę Wszystkim powodzenia i już nie mogę się doczekać niedzielnego poranka!

Przygody Grzegorza Elmisia możecie śledzić oczywiście na Facebooku oraz na Instagramie:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Leśne 16km w tym 10×100/100 podbiegi🏃🏻‍♂️👍 Miłego dnia🤘 #gdanskmaraton #rungdn #ambasadorgdanskmaraton #bieganie #biegambolubie

Post udostępniony przez Grzegorz Elmiś (@biegacz_portowy_hel)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.