Przed 5. Gdańsk Maratonem: rozmowa z Tomaszem Bagińskim

Wymyśliłem sobie, że mimo iż w Gdańsku nie pobiegnę, to mimo wszystko będę uczestnikiem tego wydarzenia i zabawię się w reportera. Kiedyś w parku maszyn rozmawiałem z żużlowcami, czy jeszcze na Traugutta z ekstraklasowymi piłkarzami, dzisiaj zaczepiam moich kolegów z biegowych ścieżek i próbuję od nich wyciągnąć jak najwięcej informacji przed niedzielnym maratonem. Na pierwszy ogień wziąłem Tomka Bagińskiego, z którym od dwóch lat rywalizujemy, chociaż najczęściej są to pojedynki korespondencyjne. Na chwilę obecną Tomek ma lepsze ode mnie życiówki na 5 i 10 kilometrów oraz w półmaratonie. W maratonie dzielą nas niecałe dwie minuty, ale w najbliższych dniach może się to zmienić. Wszystko oczywiście w rękach, a raczej nogach Tomka.

Tomek, znamy się nie od dzisiaj, więc możesz mi tak szczerze powiedzieć, czy myślisz, że miałbym szansę na jakimkolwiek dystansie w starciu z Tobą?

Oj, nie sądzę… 🙂 🙂 🙂 Jestem w życiowej formie i cały czas przyspieszam, choć jestem całe 8 lat starszy od Ciebie 🙂 A tak na serio, to mam ogromny szacunek dla Twoich wyników i stażu biegowego. Myślę, że jeszcze w tym roku pobiegniemy jakieś ultra!

Teraz będzie już poważnie. Ostatnio uporałeś się z moją półmaratońską życiówką o 15 sekund, ale do pełni szczęścia, czyli do pokonania bariery 80 minut niewiele zabrakło. Czy ten wynik traktujesz jako sukces, czy jednak jesteś rozczarowany?

 Chyba pół na pół. Rozczarowanie na pewno jest spore, bo zabrało raptem 21 sekund do złamania czasu, na który poluję od roku. W Gdyni w tym roku warunki były idealne i forma też była. Niestety tempo w grupce z pacemakerem na 1:20 de facto okazało się być tempem na 1:19:00 na mecie i udało się dotrzymać kroku do piętnastego kilometra, potem walka z kolką i kilka słabszych momentów, podczas których cały zapas czasowy wyparował. Gdyby gdzieś na 3-4 kilometry przed metą ktoś mi powiedział, że zabraknie mi tak niewiele, to może bym wykrzesał z siebie tę odrobinę sił. A że wszystko siedzi w głowie, to w chwilach słabości człowiek mimowolnie lekko odpuszcza i to potem mści się na mecie. Tak to już jest, gdy walczy się z samym sobą i czasem, a nie z innymi biegaczami.

Natomiast z pozytywów, to zrobiłem życiówkę (a powoli zaczynam rozumieć, że na tym poziomie czasów i przy metodach treningowych/stylu życia/diety itp. bicie rekordów nie przychodzi już tak łatwo jak kiedyś), a jeszcze bardziej cieszy, że forma na prawdę poszła w górę, co widać również na krótszych dystansach (świeżutka życiówka na 5 kilometrów) i ogólnie w realizacji założeń treningowych. No i jak by nie patrzeć – zająłem 65-te miejsce na ponad 6 200 biegaczy na mecie, czyli byłem szybszy niż 99% zawodników 🙂 Poza tym impreza fantastyczna, a za rok rywalizować będę tam w kategorii M40!

Jednak to świetny wynik wyjściowy przed maratonem. Z kalkulatorów dostępnych w internecie wychodzi, że mógłbyś atakować nawet wynik poniżej 2 godzin i 50 minut.

 Niby tak, choć po pierwsze z dużym dystansem podchodzę do tych wyliczeń –  2:50 chodziło mi po głowie we wrześniu 2018, na starcie jednak zmieniłem plan na 2:52, a skończyło się na 2:56 🙂 Chyba z biegiem czasu zrozumiałem, że jestem znacznie lepszy na 5 i 10 kilometrów, a im dłuższe dystanse, tym moje wyniki są relatywnie gorsze. Z drugiej strony, minęło ponad pół roku, kolejne setki kilometrów w nogach i sam fakt stażu biegowego powinien owocować poprawą możliwości maratońskich.

Biegłeś już trzy razy w Gdańsku, tu mieszkasz i trenujesz, więc doskonalę zdajesz sobie sprawę z tego, co może na Ciebie czekać na trasie. Jaki jest więc Twój pomysł na ten bieg?

Tak, to będzie mój czwarty maraton w Gdańsku, opuściłem jedynie jego drugą edycję na rzecz Orlenu w 2016. Jednak zawsze jest super biec u siebie i bardzo lubię tę imprezę. Co do pomysłu na bieg: każdy kolejny maraton to pewnego rodzaju test i choć ten będzie moim siódmym, to zawsze odrywam coś na nowo. Start traktuje po części treningowo, co nie znaczy, że podchodzę zachowawczo, ale chciałbym wreszcie pobiec dwie równe połówki lub chociaż nie stracić więcej niż 1-2 minuty na ostatnich 10-12 kilometrach, co chyba z wyjątkiem maratonu  we Wrocławiu w 2017 (2:59:19) nigdy mi się nie udało. Tak więc na pewno nie będzie to negative split, bo wychodzę z założenia, że po 30 czy 35-tym kilometrze człowiek i tak jest tak zmachany, że mimowolnie zwalnia, więc lepiej trochę zapasu mieć, niż podejść zbyt zachowawczo i potem starać się nadgonić i zakończyć „z bombą na ścianie”. To oczywiście wszystko teoria i jest cała masa czynników, które wpływają na przebieg wydarzeń, ale właśnie ta złożoność dystansu maratońskiego czyni go tak niezwykłym.

Dodatkowo, w ramach testu rezygnuję z typowych startówek (Adidas Adios) na rzecz butów  większą amortyzacją (Nike Pegasus 35). Na pewno ciut stracę na dynamice, ale moje plecy mi podziękują na końcówce :-). I odpuszczam dietę czysto białkową przed carbo-loadingiem – męczarnia jest straszna, a efekt w moim przypadku wątpliwy.

Czyli plan A zakłada nową życiówkę (obecna 2:56:31), czy jest plan B, a może i C?

Plan jest zawsze taki, żeby mieć życiówkę lub choć o nią walczyć. Jeszcze nigdy nie udało mi się nie zrobić życiówki na maratonie, więc nie widzę powodów, żeby tej passy nie podtrzymać 🙂  Myślę że wariant A to wynik ciut poniżej 2:55, ale 2:52-53 jest realne.

Rozumiem, że jakbym po 30. kilometrze czekał na Ciebie w stroju biegowym, to mógłbym Ci potowarzyszyć na tych końcowych fragmentach trasy?

 Możesz czekać i garniturze ślubnym, byle byś chciał się przebiec kawałek, bo to super pomysł i na pewno bardzo mocna motywacja do ciężkiej pracy w końcówce! 🙂

W zeszłym roku zadebiutowałeś na trasie berlińskiego maratonu, który wchodzi w skład World Marathon Majors. Czym ten bieg różnił się od polskich maratonów?

 No jest oczywiście nieporównywalnie większy – to 44 tysiące uczestników biegu głównego i stojąc w strefie startowej B, oglądając się za siebie, ma się za sobą autentyczne morze ludzi. Atmosfera i doping na trasie jest niesamowity i polecam ten bieg każdemu. Fantastyczne przeżycie.

Jakie są Twoje biegowe plany na najbliższe lata. Kiedyś wspominałeś o przebiegnięciu wszystkich Majorsów w czasie poniżej trzech godzin. Podtrzymujesz to?

 Po Berlinie jednoznacznie stwierdziłem, ze chcę zdobyć koronę maratonów świata, czyli Abbott World Marathon Majors (Tokio, Boston, Londyn, Berlin, Chicago, Nowy Jork). Plany są już bardzo konkretne, bo dostałem się z kwalifikacji czasowej na Nowy Jork w listopadzie, a rok później mam zagwarantowany start w Chicago. Do tego planuję na wiosnę 2020 Tokio, Londyn lub Boston – w zależności od wyników losowania lub ewentualnie kwalifikacji czasowej. Nie mam jakiegoś ciśnienia co do daty ukończenia cyklu, zakładam, że zajmie mi to 2-3 lata, ale bardziej chcę się delektować każdą imprezą i porządnie się pod nie przygotować (stąd też przełożyłem Chicago na 2020, by nie mieć dwóch maratonów w USA w ciągu trzech tygodni). I tak, zgadza się: mam plan ukończyć wszystkie 6 majorsów z czasem sub 3h, co do tej pory, z Polaków, udało się tylko jednej osobie.

Wspominasz, któryś maraton w sposób szczególny? Wielu ludzi mówi o magii debiutu. Ci, którzy złamali trzy, albo cztery godziny właśnie te biegi wspominają z dumą i sentymentem. Czy masz taki bieg, czy uważasz, że wszystko przed Tobą?

Chyba faktycznie złamanie trzech godzin we Wrocławiu wspominam wyjątkowo – to rzeczywiście magiczna bariera i tak bardzo chciałem ją złamać już w pierwszym podejściu. Udało się, choć końcówka była oczywiście straszna i kosztowała mnie wiele. Ale udało się i uczucie na mecie niesamowite.

Pewnie wielu maratończyków już powoli denerwuje się przed niedzielnym startem. Czy Ty należysz do nich?

Raczej czuję fajne uczucie ekscytacji. Biegnąc siódmy raz maraton mam dość doświadczenia, żeby wiedzieć jak do tego podejść. Choć pewnie na samej linii startu będę się denerwować, a pod koniec biegu tradycyjnie będę przeklinał siebie i znowu przysięgał sobie, że to naprawdę mój ostatni maraton i odtąd co najwyżej półmaratony lub dyszki 🙂

Czy przed niedzielą chciałbyś poradzić coś swoim kolegom i koleżankom z biegowych tras, szczególnie tym debiutującym na dystansie maratonu?

Żeby nie przecenili swoich sił i biegli na tyle, na ile faktycznie mogą. To bardzo trudne, szczególnie dla debiutantów, ale tym bardziej trzeba mieć realny plan i konsekwentnie go realizować. Rady trenera i doświadczonych biegaczy są nie do przecenienia. Maraton to bardzo trudny bieg, gdzie zaglądamy w nieznane dotąd zakątki naszej psychiki i odporności na ból i zmęczenie, z drugiej strony to po prostu ogromny wysiłek dla organizmu. Dlatego biegnijmy rozważnie i poznawajmy samego siebie, a na bicie kolejnych rekordów przyjdzie czas.

Ja mam dla Ciebie i wszystkich innych maratończyków dobrą wiadomość – zapowiada się świetna pogoda do biegania. Chociaż z drugiej strony to może być dla wielu problem, bo nie będzie na co zrzucić winy, jeśli nie wyjdzie bieg. Przecież nie można znowu biec treningowo!

No tak, napisałem już że bieg traktuję nieco treningowo, ale to dlatego, żeby właśnie zrzucić z siebie część odpowiedzialności za ambitne cele i nie denerwować się niepotrzebnie. Głównym startem w tym sezonie będzie Nowy Jork i mam na to jeszcze sporo czasu, natomiast maraton w Gdańsku to po prostu moja domowa impreza, moja rodzina i znajomi, znane mi ulice i ogólnie cały klimat. Jeśli pogoda faktycznie dopiszę, to obiecuję walkę do końca. No i będę Ciebie wypatrywał na trzydziestym kilometrze! 🙂

Foto główne: Gdynia Półmaraton, 17.03.2019.

Biegowe przygody Tomka możecie śledzieć na jego instagramie:

1 Comment

  1. CZARNY pisze:

    Cześć:
    Musisz rzucić robotę w WP,
    I zostać reporterem ,super reportaż
    Tomasza osobiście nie znam ,ale zakładam że wszyscy u
    biegający i tak się znają:
    Czy jesteś fanem ulicy ,lasu to jedna wielka rodzina i warto kibicować;
    Ludzie którzy wolą czas wolny poświęcić treningowi, nie czytać bzdury w necie „brawo „przez duże B
    Adrenalina wielka chyba zawsze czy to 1 czy 7 start,pomimo doświadczenia to taki dystans że zawsze może nas coś zaskoczyć „Trudny”:
    dla nas amatorów dystans poniżej 3h
    to level który jest osiągalny ,tylko dzięki ciężkiej pracy;
    Kibicuje Wam,Tomasz niech leci A Ty czekaj na 30’💪👍

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.