V Bieg Oliwski – relacja

Bieg Oliwski to jedna z pierwszych imprez, w której miałem okazję wystartować. W pamięci miałem urozmaiconą trasę, świetną końcówkę w moim wykonaniu, drewniany medal i pyszną zupę, która czekała na mecie. Od tego czasu zmieniło się wiele. Przede wszystkim miejsce startu i organizatorzy. Także ja jestem już innym biegaczem – szybszym i zdecydowanie bardziej doświadczonym. Nie zmienił się za to klimat Biegu Oliwskiego. A jeśli już zmiany jakieś nastąpiły, to na lepsze. Zapraszam Was do oliwskich lasów na dziesięciokilometrową podróż u mojego boku.

Ja, las i bieganie, to mniej więcej takie zestawienie, jak Grzegorz Krychowiak, pierwszy skład i PSG. Jeśli nie orientujesz się w piłkarskich porównaniach, to wytłumaczę to bardziej obrazowo – bardzo lubię las, bardzo lubię w nim biegać treningowo, ale nie mam ku temu zbyt wielu okazji. Znam swoje „leśne” ograniczenia – brakuję mi kilometrów, głównie tych w dół, i wiem, że na zbiegach tracę, czasami nawet bardzo dużo. Ale może zacznijmy od początku.

Profil trasy V Biegu Oliwskiego. Fot. Polar Flow.

Profil trasy V Biegu Oliwskiego. Fot. Polar Flow

Pakiet odebrany, w środku numer startowy, chip i buff – elegancko! Ostatnio już głośno krzyczałem, że mam nadmiar koszulek i z chęcią się nimi podzielę z potrzebującymi. Trochę makulatury i zaproszenie na 4. Gdańsk Maraton, co Wy na to? ; ) Pogoda była idealna! Nie za ciepło, nie za zimno, kompletnie bezwietrznie. Pozostało mi tylko stanąć na starcie i powalczyć o jak najlepszy rezultat.

Po raz pierwszy od dawna nie zdecydowałem się na start w modelu Brooks T7 Racer. Padło na Asics DS-Trainer 20. Dlaczego o tym wspominam? Bo to (chyba) najlepszy but treningowo-startowy jaki miałem. Po prostu świetny zarówno na asfalt (mega!), bieżnię (pewnie mogłoby być trochę lepiej), jak i leśną ścieżkę. Wielka szkoda, że jego kres powoli nadchodzi… Ale gdybyście mieli okazję go kupić w sympatycznej cenie, to jak najbardziej polecam.

Fot. Agata Masiulaniec / http://poradnikbiegacza.pl

Fot. Agata Masiulaniec / poradnikbiegacza.pl

Wracając do biegu. Na linii startu ustawiłem się w trzeciej linii, ale dość szybko znalazłem się w czołowej grupie. Początkowo liczyła ona sześciu zawodników, z których trójka łatwo odskoczyła. Szykowała się więc rozgrywka o miejsce tuż za podium. Na to liczyłem po dwóch kilometrach, które prowadziły właściwie cały czas pod górę. Tempo nie było zabójcze, bo „jedynie” 4:10 i 4:17, ale potem zaczęły się zbiegi… Nie wiem, czy wcześniej nie straciłem już pozycji, ale faktycznie dopiero podczas biegu w dół widziałem jak z każdym kolejnym krokiem powiększa się przewaga moich konkurentów. I to mimo iż biegliśmy coraz szybciej – 4:07, 3:53 i 3:45. Na półmetku byłem już ósmy. Do kolejnego zawodnika traciłem kilka metrów.

I właśnie we dwójkę pokonaliśmy większość drugiego okrążenia. Gdy na jednym z podbiegów uzyskałem kilka metrów przewagi, to pomyślałem, że już po wszystkim i nie będzie miał szans na skuteczną odpowiedź. Tymczasem dwie minuty później był już u mojego boku, a po kolejnych kilku sekundach pokazał mi plecy. Mnie na więcej nie było stać. I tak „jechałem” na oparach – 4:46, 4:23 i 4:26 – w takich czasach pokonałem kilometry numer sześć, siedem i osiem. Na dziewiątym udało mi się ponownie pokonać granicę czterech minut (3:55), końcówkę leciałem w „trupa” (ostatnie 600 metrów ze średnim tempem 3:27 min/km) i udało mi się utrzymać ósmą lokatę i złamać granicę czterdziestu minut!

Fot. Agata Masiulaniec / http://poradnikbiegacza.pl

Fot. Agata Masiulaniec / poradnikbiegacza.pl

Agnieszka pojawiła się na mecie ponad dziesięć minut po mnie. Dało jej to dziewiątą pozycję wśród kobiet. Tym razem to jednak ja miałem więcej szczęścia, bo udało mi się wygrać klasyfikację w kategorii wiekowej. Aga była czwarta, znowu : )

Mega się cieszę z tego pierwszego miejsca. To moje pierwsze zwycięstwo! Na dodatek zamiast pucharu dostałem wyjątkowy medal. Szkoda, że nie ma na nim informacji, że jest to za laur za zwycięstwo w biegu, bo za kilka lat mogę o tym nie pamiętać… ;- )

  • Agnieszka: czas 50:50, 89. OPEN, 9. wśród kobiet, 4. w kategorii K20,

  • Adam: czas 39:56, 8. OPEN, 1. w kategorii M20,

Oczywiście Bieg Oliwski oceniam bardzo pozytywnie, nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Drewniane medale są wyjątkowe, ten również. Brawo! Jeśli zdrowie i plany sportowe pozwolą, to za rok z chęcią pojawię się ponownie na tym biegu, nawet na tej samej trasie.

* * * * *

Podsumowując mój występ dodam jeszcze, że:

  • nie jestem mocny w lesie. Jeśli chcę się liczyć w takich biegać, to muszę więcej trenować w takim terenie. Szczególnie zbiegi, na których straciłem szansę na wyższe miejsce.
  • nie jestem też specjalnie gotowy do biegania dwóch mocnych biegów weekend po weekendzie. Myślę, że gdybym miał jeszcze tydzień odpoczynku po 26. Biegu Kociewskim, to byłbym w stanie wycisnąć z siebie więcej.

2 Comments

  1. Czarny napisał(a):

    Cześć kolego;
    Widzę ze następny bieg w bardzo dobrym tempie udało Wam sie pokonać;
    Rozumiem ze jesteś bardziej alfaltowcem i ważne jest dobre tempo,troszkę jak formuła 1;
    Robert Kubica mówi dobre równe tempo w wyścigu daje sukces;dzisiaj go osiągnołeś 👍brawo;
    Tory formuły tez sa różne,dlatego jest ciekawie i myśle ze w twoim przypadku zmiana asfaltu na lesnie ścieżki wpłynęła pozytywnie;
    Tempo które przedstawiłeś różne,ale to cena biegania pod i z górki;
    Doświadczenie które masz przełożyło sie na dobry wynik w lesie;
    i tu przykład ;-nie trzeba dużo w nim biegać zeby być wysoko w stawce
    😀pozdr

    • Adam napisał(a):

      Cześć, cześć!
      Wynik fajny, chociaż mógłby być lepszy : ) Cieszę się jednak z tego co jest i nie mam zamiaru rozpaczać z powodu wyniku, który dał mi miejsce w pierwszej dziesiątce. Tydzień temu czas był dużo lepszy, więc wiem, że na asfalcie będę w stanie biegać szybko!
      Pozdro!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.