Hoka One One Speedgoat 4 GTX [recenzja]

Co musicie wiedzieć na starcie? To mój pierwszy kontakt z marką Hoka One One. To też moje pierwsze buty z wzbudzającym kontrowersje gore-texem. Jakie jest natomiast moje doświadczenie z butami trailowymi? Niewielkie. To moja trzecia para. Ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że nie minęły jeszcze dwa lata od mojego debiutu na ultra trasach.

Za mną sześć treningów w Hokach i 115 wspólnych, biegowych kilometrów i kilka spacerów. Zacząłem od delikatnego rozpoznania na dystansie nieco ponad siedmiu kilometrów, na najdłuższym treningu pokonałem ich ponad trzydzieści jeden. I bardzo się cieszę, że udało mi się wykorzystać je jeszcze 29 marca.

To były warunki, na które czekaliśmy – ja nieco mniej, bo jednak jestem ciepłolubny, ale Speedgoat 4 GTX czuły się jak ryba w wodzie. Opady śniegu i deszczu, na trasie dużo błota i temperatura poniżej zera. Czy to nie są idealne warunki, żeby sprawdzić trailowe buty z membraną gore-tex?

Co ma do zaoferowania poza wspomnianym gore-texem ten trailowy but do zadań specjalnych? Vibram Megagrip, czyli podeszwa z nową, wysokowydajną gumową mieszanką o niezrównanej przyczepności (przynajmniej tak możecie przeczytać na stronie vibram.eu – czy tak jest faktycznie dowiecie się w dalszej części tekstu).

Kolejnym, znanym ze wszystkich modeli Hoka One One, rozwiązaniem użytym w bucie jest META-ROCKER, czyli układ podeszwy środkowej w kształcie łódki, czy też kołyski z niewielkim dropem (czyli różnicą między wysokością pięty, a palcami), który w tym przypadku wynosi zaledwie 4 mm.

Innymi rozwiązaniami, które od dawna są w ofercie Hoka są Active Foot Frame, czyli specjalnie zaprojektowana podeszwa zapewniająca stabilność i to, co najbardziej charakterystyczne dla wszystkich butów Hoka, czyli Cushioned Midsole (baaaardzo gruba i szeroka podeszwa środkowa).

Staram się przy pisaniu recenzji sięgnąć nieco głębiej, niż do samej budowy buta i moich odczuć. Staram się zrozumieć, z czym mam do czynienia, jaki to może mieć wpływ na mój komfort biegu i z czego on wynika. Jak widać tych systemów “wspomagających” Speedgoat czwartej generacji ma całkiem sporo. Spójrzmy więc na to jak but się prezentuje i co najważniejsze, jak się w nim biega!

Na pierwszy rzut oka

Pierwszą rzeczą, która w Hokach rzuca się w oczy jest gruba podeszwa. Pięta na wysokości 32 mm, palce natomiast cztery centymetry niżej. Dla jednych designerskie nieporozumienie, dla innych miłość od pierwszego wejrzenia. Dla mnie duża ilość pianki EVA. A tak poważnie, to zdecydowanie mi bliżej do miłości, chociaż czy od pierwszego wejrzenia, to już nie byłbym taki pewien. W każdym razie jestem fanem tej produkcji.

Podoba mi się cała filozofia konstrukcyjna modelu Speedgoat 4, a także jakość wykonania. Podeszwa jest gruba i solidna, a bieżnik radzi sobie w każdych warunkach (przynajmniej tych, które przez ostatni miesiąc mieliśmy w Trójmieście).

Cholewka z membraną z gore-texu wygląda świetnie, jest solidna, nie widać miejsc klejenia buta, czy też łączenia konkretnych elementów. Wszystko wygląda jak jednoczęściowa bryła, którą bardzo łatwo można oczyścić mokrą szmatką. To sprawia, że dbanie o tego buta jest naprawdę proste. Model Speedgoat 4 GTX jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych – pomarańczowej (z czarnymi dodatkami) i czarnej (z dodatkami niebieskimi) i po prostu jego wygląd i jakość wykonania zachęcają przynajmniej do przymierzenia tego modelu.

Na trasie

Prawdziwą miłością do tego modelu można zapałać po tym, gdy po raz pierwszy wylądują na stopie. Te wszystkie bajery, o których mowa wyżej naprawdę działają i naprawdę robią dobrą robotę. Dodatkowo jest dość dużo miejsca na palce. Ja akurat jestem przyzwyczajony do bardzo dopasowanych butów, więc tutaj czułem całkiem sporo przestrzeni, która jednak z czasem się zmniejszała… Ale nim o tym, to chcę wam powiedzieć, że bieganie w tym butach to naprawdę przyjemność.

Mimo iż wyglądają na naprawdę wielkie i toporne, to gdy przychodzi do biegu, to nie ma o tym mowy. Może się wydawać, że przemieszczamy się unosząc się kilka centymetrów nad trasą. Udało mi się w nich zrobić nawet kilometr poniżej 3’30”, więc nikt nie powinien narzekać na niedobór dynamiki. Tym bardziej między bajki możecie włożyć głosy o braku amortyzacji, to jest tutaj kluczowe.

Czasami dość śmiesznie brzmią opowiadania producentów, którzy mówią, że buty mają nam pomagać bawić się biegiem, ale w tym przypadku można naprawdę coś takiego poczuć.

Leśna ścieżka nie stanowi dla tego modelu żadnego wyzwania. Obojętnie, czy wdrapujesz się pod górę, czy zbiegasz, to jest tyle samo funu i komfortu. Vibramowa podeszwa radzi sobie zarówno z podłożem złożonym z korzeni, czy kamieni, czy też po prostu z warstwą błota i śniegu.

Oczywiście nie zachęcam do zbiegania na pohybel, ale przy dostosowanej prędkości do warunków nic was nie zaskoczy, a Speedgoat 4 sprowadzi was bezpiecznie do celu. W czasie testów wybierałem ścieżki najtrudniejsze technicznie, pełne wody i błota. Nie miałem problemów ze stabilnością, czy utrzymaniem równowagi, a na dodatek nie uświadczyłem wody w bucie.

Przyczepić mógłbym się do dwóch spraw. Pierwszy minus, to dyskomfort przy dłuższym biegu na asfalcie. W Trójmiejskim Parku Krajobrazowym jest kilka miejsc, gdzie można zboczyć z leśnej ścieżki i wśród drzew pognać asfaltową drogą, ale na dłuższą metę tego nie polecam. Sam kilkukrotnie się zapominałem, traciłem przyjemność z biegu i możliwie jak najszybciej szukałem powrotu na szlak. Ale mówimy o bucie trailowym, więc czy można się czepiać tego, że źle się w nim biegnie po asfalcie? Nie sadzę.

Drugi minus związany jest z membraną gore-tex, która choć utrzymuje ciepło i zapewnia nieprzemakalność, to w pewnej temperaturze zaczyna być problematyczna. Akurat ja miałem szczęście, że nie załapałem się na szczególnie upalny dzień, ale już na ciepły tak i ten nadmiar dodatkowej przestrzeni w przedniej części buta się przydał, bo stopa mi po prostu spuchła i spociła.

Myślę, że nadchodzi dla mnie kres biegania w tych butach i gdy temperatura przekroczy ponad dziesięć stopni, to będę musiał je wyczyścić, schować do pudełka i gdy znowu się zrobi zimno i deszczowo, to będę mógł korzystać z ich wszystkich zalet.

Podsumowanie

Hoka One One Speedgoat 4 GTX to idealny but do biegania w sezonie jesienno-zimowym. Jest wykonany estetycznie, bardzo wygodny, świetnie trzyma się nawierzchni i pozwala się rozpędzić. Jeśli będę się wybierał na urlop w góry, to również chętnie je ze sobą zabiorę, nawet w środku lata, ale bieganie w nim w sezonie wiosna-lato może być ekstremalnym przeżyciem.

Chętnie bym sprawdził, czy jest spora różnica między tym butem, a modelem bez gore-texu. Jeśli jest równie wygodny, a chcecie mieć buta, w którym możecie biegać cały rok, to Speedgoat 4 powinien być dobrym wyborem.


Recenzja została przygotowana i opublikowana na portalu Biegowe.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.